Mamy dziś dzień Wszystkich Świętych. To warto iść do kościoła i na cmentarz, nawet jeżeli nie do swojej rodziny, to do kogoś kogo może się znało, albo na jakiś grób nieznanego.
Oczywiście nie byłam gorsza, byłam i tu i tam. Na cmentarzu o 17 godzinie zauroczyłam się widokiem. Mnóstwo lampek, kogo może to nie zauroczyć? Aż chce się robić zdjęcia. Tylko...do kościoła nie chodzę z Nikodemem (jak ma w zwyczaju nazywać go Kubek, pozwól, że zapożyczę ). Patrząc na ten zapierający dech w piersiach krajobraz postanowiłam, że wrócę tutaj jeszcze dziś z aparatem. Cóż za problem. Dojść do domu, wypić gorącą herbatkę, wziąć aparat, wsiąść na hondę mamy (moja nie ma świateł, a podobno zaczęli na naszej wsi dawać rowerzystkom mandaty, więc lepiej nie ryzykować ) i jechać na cmentarz. Zapiąć rower i hulaj dusza, piekła nie ma.
I cóż, zrobiłam tak. Jestem na miejscu, włączam aparat. Hm, co jest? O nie... o nie, nie, nie... tylko nie to! A może...tylko akumulator nie jest włożony? Jest włożony. Super. Po ostatnim rozładowaniu nie naładowałam akumulatora.
Jestem wyśmienitym fotografem. Szczególnie w wieczór Wszystkich Świętych.










--
hello, check out my work
--
"I don't know half of you half as well as I should like; and I like less than half of you half as well as you deserve. "
J.R.R.*tolkien.
Sry for my bad English. x)
--
hello, check out my work
ale Ines to po hiszpańsku Agnieszka, więc na to samo wychodzi.
--
"I don't know half of you half as well as I should like; and I like less than half of you half as well as you deserve. "
J.R.R.*tolkien.
Sry for my bad English. x)
--
hello, check out my work
--
"I don't know half of you half as well as I should like; and I like less than half of you half as well as you deserve. "
J.R.R.*tolkien.
Sry for my bad English. x)
Previous Page12Next Page